"Żona pana bije?". Spięcie Tuska z reporterem TV Republika
Po piątkowym posiedzeniu Sejmu premier Donald Tusk rozmawiał z dziennikarzami na korytarzu. Opowiadał m.in. o spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim, do którego ostatecznie prawdopodobnie nie dojdzie. Był także pytany o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego oraz propozycję resetu konstytucyjnego autorstwa klubu PSL.
Kiedy Tusk chciał już odejść od reporterów, dziennikarz TV Republika zapytał: – Panie premierze, dlaczego dokonujecie zamachu stanu?
– Bardziej wyrafinowane pytania trzeba stawiać – odparł uśmiechnięty szef rządu. – Nie boi się pan odpowiedzialności karnej? – padło kolejne pytanie. – Nie, ja się niczego nie boję, tylko Pana Boga i żony – stwierdził Tusk. – Bije pana może, że się pan boi? – nie dawał za wygraną dziennikarz Republiki. – Wie pan, co to jest chamstwo? Jeśli pan nie wie, to niech pan sobie odwinie swoją wypowiedź. Wyjątkowo brzydka postać z pana – powiedział premier.
Nie będzie spotkania Nawrocki-Tusk?
Premier przyznał, że wszystko wskazuje na to, iż spotkanie z głową państwa na razie nie dojdzie do skutku. – Dostałem SMS-a od pana prezydenta. Mamy taką swoją poufną, tajną pocztę, bardzo osobistą. I tak, mam wrażenie, że pan prezydent z jakichś powodów wolał się na razie wycofać z zaproszenia, ale nie jest to na pewno ostatnia próba. Pewnie się spotkamy w przyszłości – stwierdził Donald Tusk. – W bardzo serdecznym – odpowiedział szef rządu, dopytywany, w jakim tonie był SMS od Nawrockiego.
– Umówiliśmy się po prostu, ja powiedziałem, że dobrze byłoby się spotkać, pan prezydent potwierdził, że dobrze byłoby się spotkać, następnie, już w kuluarach, zapytałem, jak to robimy, a pan prezydent powiedział, że wyśle SMS-a z propozycją miejsca i daty. I to wszystko – tak premier relacjonował, jak wyglądały ustalenia z prezydentem podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
– No tak się zastanawiam, chyba mam swoją własną teorię, dlaczego pan prezydent na razie obawia się tego spotkania, ale może ta obawa minie. (...) Już więcej nic nie powiem – zakończył Tusk.